niedziela, 26 listopada 2017

Francja/Włochy 11.08-23.08

W końcu musiał nadejść ten moment, kiedy pojawi się post z wakacji. Co prawda wyprawa ta była 3 miesiące temu, ale zdjęć mam dosyć dużo i chciałam je Wam pokazać. Do tego pojawią się 2 osobne posty z samych sesji wykonane przez moją przyjaciółkę Wikorię, która była wraz ze mną.
instagram- @kammage12 / facebook- Kammage12 / snap- kammage12 / ask- kammage
12/13 sierpnia Jezioro Garda
     Swoją podróż zaplanowaliśmy na godzinę 18, jednak od razu wiedziałam, że o tej godzinie nie wyjdziemy, ponieważ do domu wróciłam o godzinie 4 nad ranem wracając z 4 dniowego wyjazdu do Szczecina. Spod mojego domu wyjechaliśmy o godzinie 20:00 11 sierpnia. Pierwsze miejsce jakie odwiedziliśmy to Jezioro Garda we Włoszech. Dojechaliśmy tam o 6 nad ranem, przespaliśmy się jeszcze 2 h i wyruszyliśmy nad wodę się opalać. Byłam tam w zeszłym roku, dokładnie w tym samym miejscu, ale za to Wiktoria miała okazję po raz pierwszy zobaczyć to ogromne jezioro. Zdjęć nie za wiele, ale na szczęście udało się coś uchwycić. 
     Drugiego dnia to samo, ale już o 16 godzinie po obiedzie poszliśmy się szybko wykąpać i wyjechaliśmy do Saint Tropez. Nawigacja pokazała nam, że czeka nas około 550 kilometrów drogi.


14/15 sierpnia Saint-Tropez
    
     Po dojechaniu na miejsce o godzinie 22, byliśmy już tak padnięci, że jedyną rzeczą jaka nam została to sen. Nowy dzień, standardowo od rana do obiadku na plaży, kąpiel, malowanie, ubieranie i w miasto. Pięknie było, ale miasto nie zachwyciło mnie na tyle, by do niego wrócić. O wiele bardziej podobało mnie się w Monaco. To jest tylko i wyłącznie moje zdanie. St. Tropez śliczne, jak sami możecie zobaczyć poniżej, ale małe. 
     Następnego dnia to samo, plaża i powtórka. Drugiego dnia w St. Tropez zwiedziliśmy o wiele więcej niż poprzedniego. Znaleźliśmy słynny park, który możecie zobaczyć na zdjęciach oraz dom Dior'a, Pod wieczór zmierzyliśmy w kierunku Cannes.

16 sierpnia Cannes
     W Cannes pojawiliśmy się troszkę późno, więc nie było sensu iść na miasto. Rano plażowanie i wieczorkiem zwiedzanie. Przepiękne miasto, uwielbiam do niego wracać. Mam kilka miłych wspomnień z tym miejscem. 


17 sierpnia Antibes
     Następnego dnia odwiedziliśmy Antibes. Myślę, że tutaj nie ma co dużo pisać. Ten dzień wyglądał jak każdy poprzedni, tylko miejsce inne. Miasto nie należy do moich ulubionych, ponieważ nie ma w nim czegoś, co sprawiłoby żebym chciała tam wrócić.


18 sierpnia Nicea
     Nicea- to miejsce uwielbiam! Wzdłuż plaży długi i szeroki deptak, a tuż za budynkami kryje się starówka. Zobaczcie sami jak ślicznie tam jest! Uwielbiam Lazurowe Wybrzeże.


19 sierpnia San Remo
     Do tej miejscowości nie byłam przekonana. Byłam tam po raz pierwszy i nie urzekło mnie niczym szczególnym. Hmm... może spowodowane jest to obiadem za 10 euro, który zjadłyśmy wraz z Wiktorią w restauracji na starówce. Tak naprawdę same zrobiłybyśmy o wiele lepszy makaron hah.


20 sierpnia Massa
     Powoli nasza wycieczka dobiegała kresu. W tamtym roku byłam w Massie. Mega klimacik panuje przy plaży. To miejsce jako jedyne różni się od każdego innego które odwiedziliśmy. Wszędzie są prywatne plaże, jedynie 100 m jest bezpłatne. Wielkim plusem jak dla mnie jest to, że zamiast piasku są kamienie. Takie właśnie plaże uwielbiam najbardziej. Po całym dniu plażowania pojechaliśmy do najpiękniejszego miejsca z wszystkich, czyli do Rosignano Solvay.


21 sierpnia/ błękitne morze/ Piza
     Cały dzień spędziliśmy na plaży. Mam trochę zdjęć z tego miejsca, dlatego pojawi się dodatkowo osobny post z nimi. Przy samej wodzie panuje super klimacik. Leci muzyka, handlowce jeżdżą mini jeep'ami i sprzedają świeże owoce. Wraz z Wiktorią skusiłyśmy się na kokosa, polecam, był przepyszny! Pod wieczór pojechaliśmy do Pisy. 


     W planach mieliśmy wrócić od razu do Masy, ale z tego względu, że Pisa jest blisko, a Wiktoria tam nie była to postanowiliśmy zajechać do tego miasta. Po krótkim zwiedzaniu i szybkich foteczkach wróciliśmy do Masy się przespać. 



 22 sierpnia Massa/ Verona 
     Następnego dnia opalanko w Masie i wieczorem naszym celem był już tylko powrót do domu z małym postojem na kolacje w wyjątkowym mieście. Verona-  byłam, ale kilka lat temu. Miasto jest śliczne, wszędzie dookoła sklepy, piękne uliczki, pełno turystów, czuć ten klimacik. Moi Rodzice zabrali nas na ostatnią wspólną kolację i wyruszyliśmy do Polski♥.